Pomoce duszp.

Drodzy Bracia i Siostry,
Papież Benedykt XVI, w przemówieniu otwierającym V Konferencję Ogólną Episkopatu Ameryki Łacińskiej i Karaibów, której zasadniczy temat brzmiał: Uczniowie i misjonarze Jezusa Chrystusa, bowiem w Nim ludy mają życie. Ja jestem Drogą, Prawdą i Życiem (J 14,6), przypomniał, że na Kościele spoczywa wielkie zadanie pielęgnowania i podtrzymywania wiary Ludu Bożego; że wierni, na mocy chrztu świętego, są wezwani do bycia uczniami i misjonarzami Jezusa Chrystusa. A to zakłada naśladowanie Go, życie z Nim w zażyłości, naśladowanie Jego przykładu i świadczenie o Nim.
Sekretariat Generalny ds. Misji, zachęcony tymi słowami i ich aktualnością dla charyzmatu pallotyńskiego, przygotował materiał do celebracji Pallotyńskiej Niedzieli Misyjnej, którą będziemy obchodzić 7 października 2007.
W tym roku prezentujemy rzeczywistość misyjną Regii „Światła Chrystusa” w Raipur, w Indiach. Przesyłamy wam informacje dotyczące tamtejszych misji, wyzwań, przed którymi stoją i oczekiwań na przyszłość. Mamy nadzieję, że załączony materiał zainspiruje i pomoże w przygotowaniu Celebracji Eucharystycznej, a szczególnie w homilii niedzielnej.
Pełen radości, że możemy służyć Bogu i braciom poprzez naszą pracę misyjną, pozdrawiam Was w pokoju Chrystusa.
ks. Gilberto Orsolin, SAC
Sekretarz Generalny ds. Misji

ROZWAŻANIE NA PALLOTYŃSKĄ NIEDZIELĘ MISYJNĄ

Gilberto Orsolin S.A.C.

Drodzy Bracia i Siostry!
Dziś, w pierwszą niedzielę października, cała rodzina Pallotyńska obchodzi Pallotyńską Niedzielę Misyjną. Ta coroczna celebracja winna być mocnym akcentem komunii między nami i z całym Kościołem, i jednocześnie okazją do umocnienia naszej duchowości misyjnej.
Wykorzystując niektóre myśli z V Konferencji Ogólnej Episkopatu Ameryki Łacińskiej i Karaibów, której zasadniczy temat brzmiał: Uczniowie i misjonarze Jezusa Chrystusa, bowiem w Nim ludy mają życie, pragnę podzielić się z Wami niektórymi elementami duchowości misyjnej analizując tekst zawarty w Ewangelii wg św. Mateusza – Mt 28,16-20.

1. Uczniowie i misjonarze naśladowcami Chrystusa
Uważniejsze spojrzenie na gramatyczną stronę wersetu 19 wspomnianego wyżej tekstu będzie dużą pomocą w lepszym zrozumieniu głębokiego powiązania, jakie istnieje pomiędzy misją apostołów a byciem uczniem. W greckiej wersji tekstu użyte jest jedno słowo w trybie rozkazującym – uczcie – czyli czyńcie uczniami – wszystkie narody – i wskazane są trzy sposoby – idąc, udzielając chrztu, nauczając. Koniecznym jest zauważenie, że główny akcent w cytowanym wersecie nie jest położony na „idźcie”, lecz na czyńcie uczniami wszystkie narody. Istota misji zatem nie polega na pójściu, wyruszeniu z miejsca i głoszeniu Ewangelii, lecz czynieniu uczniami i zapraszaniu innych, by robili to samo. To spostrzeżenie wskazuje na pierwszy i podstawowy aspekt propozycji ewangelicznego życia: naśladowanie. Będąc posłanymi, aby przysparzać Jezusowi uczniów, najpierw sami jesteśmy wezwani przede wszystkim do zrozumienia, co to oznacza, jaki jest zamiar, propozycja i program Jego życia, a następnie do życia powołaniem, do nieustannego naśladowania Pana.
Aby zrozumieć pierwszą konieczność musimy wrócić do Kazania na Górze (Mt 5-7). Warunkiem zasadniczym w naśladowaniu Jezusa jest stanie się ubogimi, pokornymi, cichymi, miłosiernymi i czystego serca. Innymi słowy – mamy być pokornymi uczniami. Naśladowanie zakłada długą drogę, i taka droga jest możliwa, jest to wspinaczka, zdobywanie góry, ale nie w sensie geograficznym lecz wzrastania duchowego, otwarcia się, wewnętrznego rozwoju.
Bycie w szkole Jezusa polega nie tyle na przyswojeniu sobie teologicznych czy ascetycznych doktryn ile na życiu praktycznym. Naśladowanie we wspólnocie jest, można by rzec, treningiem do praktyki życia, aby wzrastać w miłości. Duchowość idzie tu w parze z konkretnym życiem, z praktykowaniem Bożych przykazań i na takiej drodze łączą się ze sobą naśladowanie z apostolatem.
Mamy tu do czynienia z trzema etapami. Pierwszy to przejście od życia miłością zwyczajną do radykalizmu (Mt 5,22: nie tylko ten kto zabija, ale również kto powie swemu bratu „głupcze” podlega karze piekła ognistego). Drugim etapem jest przejście od miłości warunkowej typu coś za coś do darmowej, altruistycznej (Mt 5,38-41: nie oko za oko i ząb za ząb, lecz nadstaw drugi policzek, zostaw płaszcz, podaruj czas itd.) Trzeci natomiast to przejście od miłości „plemiennej”, klanowej do uniwersalnej (Mt 5,43-48: Jezus żąda miłości tak nieprzyjaciół jak, i wszystkich innych, bez najmniejszych wyjątków). Ostatni etap jest szczytem góry Wielkiego Przykazania Miłości, z którego to Jezus posyła swoich uczniów do wszystkich potrzebujących.

2. Posłanie misyjne
Dotarcie na szczyt góry nie oznacza jednak kresu naszej wędrówki. W ósmym rozdziale ewangelista Mateusz ukazuje Jezusa, który schodząc z góry napotyka na swej drodze trędowatego i setnika. Również JHWH w księdze Wyjścia, poruszony współczuciem dla swego umęczonego ludu, zstępuje z nieba. Jest to misja Boga, który „posyła sam siebie”, jest to miłość, która nie zamyka się w sobie i jest czymś więcej aniżeli tylko bierną kontemplacją. Natomiast w ewangelii Łukasza znajdujemy symboliczne zejście rzucające światło na drugą istotną propozycję życia ewangelicznego: posłanie misyjne. Chodzi tu o schodzenie z Jerozolimy do Jerycha (por. Łk 10,25-37), gdzie głównym bohaterem jest człowiek obrabowany, poraniony, odarty z szat i pozostawiony na wpół umarły na skraju drogi (wszyscy jesteśmy zawsze „w drodze” – nieustanny i charakterystyczny rys doświadczenia chrześcijańskiego). Przypowieść opowiedziana przez Jezusa jest pełna niezwykłej finezji. Rozpoczyna się od pytania uczonego w Prawie: A kto jest moim bliźnim? i  kończy innym: Kto z tych trzech okazał się, według twego zdania, bliźnim tego, który wpadł w ręce zbójców?. Misja to przede wszystkim „stać się bliźnim” dla innych – to nauczenie się „stawania się bliźnim – dla ubogich, odrzuconych przez społeczeństwo i jego ofiar. Kapłan i lewita nie czynią tego zachowując święte prawo, które nie pozwalało im na dotykanie zwłok, jeśli chcieli zachować rytualną czystość (por. Lb 19,11-13; tekst Łukasza mówi, że napotkany człowiek był «na pół umarły»: zatem był umarły czy nie? Obaj profilaktycznie woleli nie ryzykować). Bycie czystym stanowiło warunek pozwalający sprawować obrzędy kultu. W przypadku Samarytanina musieliby „pobrudzić się” z miłości do bliźniego: paradoksalny konflikt w zachowaniu dwóch starotestamentalnych praw.
Misja to nic innego jak zrzucenie z siebie wielu elementów naszej tożsamości, by móc zbliżyć się do innych. Owe elementy są pochodzenia uczuciowego, grupowego, kulturalnego i kultowego, wynikają z temperamentu, pochodzenia i stanu posiadania (przykładem niech będzie historia bogatego młodzieńca). Taka „kenosis” rodzi się ze współodczuwania i bliskości, a nie wyrobienia ascetycznego i jest w chrześcijaństwie czymś podstawowym. Misja rozrywa zamknięty krąg samozadowolenia i samowystarczalności, oraz zaprasza człowieka do „pobrudzenia rąk” do wyjścia poza siebie, poza własną rodzinę, poza własną ojczyznę. Jezus nie pozostawia wątpliwości uczonemu w Prawie: Idź, i ty czyń podobnie! (Łk 10,37), a będziesz żył. Naprawdę Boga można kochać jedynie kochając bliźniego, ale jest to niezwykle wymagające, ponieważ bliskość domaga się całkowitego ogołocenia. Takim jest każdy uczeń, by mógł być apostołem, i takim jest każdy apostoł, aby mógł czynić innych uczniami. Naśladowanie ma prowadzić do misji, bycie uczniem nie może stanowić celu samego w sobie.

3. Bliskość
Misja realizuje się w różnych kontekstach i praktyka misyjna wzywa ucznia/apostoła do czucia się gościem w domach należących do kogoś innego. Proces ten podlega wymaganiom inkulturacji, które z kolei prowadzą ku tajemnicy wcielenia. Działalność misyjna żyje tajemnicą wcielenia, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa. Bliskość w relacji do drugiej osoby jest nie tylko posługą, ale także tajemnicą. Bliskość nie oznacza identyfikacji. Ewangelia nie może być opanowana czy „zawłaszczona” przez jedną tylko kulturę – zachowuje krytyczny dystans, aby mogła być przyjęta we wzajemnym dialogu jako Dar. Dialog możliwy jest pomiędzy dwoma podmiotami, nie kiedy jeden przeważa czy odrzuca drugi. Ma to niestety miejsce w kulturze, która zaciemnia nowość Ewangelii, a także w przypadku ewangelizacji typu kolonialnego, gdzie zakrywane jest bogactwo kultury lokalnej. Ewangelia jest nie z tego świata, ale wezwani jesteśmy do głoszenia jej na tym świecie. Koniecznym jest zatem, by zachowała ona swą podstawową tożsamość a jednocześnie wcielała się w kontekst kulturowy. Bliskość kontekstowi kulturalnemu stanowi trzeci podstawowy wymiar propozycji chrześcijańskiego życia; wyzwanie głoszenia Ewangelii ubogim oznacza wierność jej istocie przy jednoczesnym dialogu dotyczącym tego co odnosi się do kultury (pojęcia, symbole, ryty, itd.).

4. Uniwersalizm
Czwarty element charakterystyczny propozycji życia zgodnie z Ewangelią. Wymiar bliskości kontekstowi, ma się łączyć z wymiarem uniwersalizmu, jako konsekwencji miłości powszechnej. Ewangelia jest zaproszeniem, propozycją Królestwa które dotyczy wszystkich. Nie jest jedynie „wcielającą się”, lecz zawsze wykracza poza jakikolwiek kontekst i kulturę. W zglobalizowanym świecie, w którym przyszło nam żyć, ewangeliczny uniwersalizm jest zarówno antidotum przeciw konformizmowi jak i przewodnikiem w stronę innego możliwego świata, w którym różnice się tak nie nawarstwiają i możliwy staje się wzajemny dialog. Uniwersalizm stanowi szczyt całej duchowości chrześcijańskiej, ponieważ jest przezwyciężeniem barier i propozycją zasadniczo otwartej tożsamości. Dla misjonarza wysłanego poza granice, uniwersalizm nie jest jakąś wewnętrzną kosmiczną jednością, lecz zewnętrzną postępującą praktyką.
Dla ucznia Chrystusa wszystkie niepokoje tego świata dotyczą również jego, wszystkie radości są jego radościami, wszystkie sny są jego snami. Dziś chrześcijanin wezwany jest, na mocy swego powołania, bardziej niż ktokolwiek inny, do bycia uniwersalnym, do bycia osobą, która w swoich wyborach, przymiotach, sumieniu i zajęciach kieruje się odpowiedzialnością nie tylko za siebie samego lecz i za cały świat. W naszej epoce globalizacji, nie jest już możliwe myślenie tylko w kategoriach parafialnych, regionalnych czy narodowych, ponieważ są one zbyt wąskie. Jeżeli ma być zbawienie, dotyczyć będzie ono całej ludzkości; jeżeli ma być pokój, sprawiedliwość, braterstwo, pełnia życia dla wszystkich, będą one dotyczyć każdego albo w ogóle nie zaistnieją. Dlatego też koniecznym jest przede wszystkim troszczyć się o mistykę powszechną. Wielokrotnie przypomina się chrześcijanom, że są misjonarzami na mocy chrztu i własnego powołania, jednakże nie wspomina się już z takim naciskiem o byciu powszechnym (uniwersalnym), „katolickim”, o zaangażowaniu się względem całego świata. Pomijając te cechy charakterystyczne doprowadza się do wynaturzenia bycie misjonarzem. Zasadniczym celem naszej misyjnej drogi jest „czynić uczniami wszystkie narody”. Czynić uczniami znaczy prowadzić innych na drogę wiodącą na szczyt, by również oni mogli stać się apostołami. W ten sposób ewangelizacja staje się wielką animacją powołaniową i misyjną. Chodzi tu o nawrócenie nie na jakąś doktrynę, ale na praktykę życia, albowiem na końcu będziemy sądzeni na podstawie jakości naszego ewangelicznego życia, jak to stwierdza ewangelista Mateusz: „Byłem głodny, spragniony; byłem nagi i w więzieniu…”. „Kiedy widzieliśmy Cię, Panie, głodnym, spragnionym, nagim czy w więzieniu…?”

Św. Wincenty Pallotti pozostawił nam niewątpliwie wzór ucznia i misjonarza Jezusa Chrystusa, bowiem sam doświadczył Bożego miłosierdzia i ofiarował swe życie dla braci.

Módlmy się, aby Maryja Królowa Apostołów, uczennica i misjonarka Ojca, wyprosiła nam odwagę w pełnym oddaniu się, jak Ona, na służbę w szkole apostołów.